W ostatnim czasie otrzymaliśmy od jednego z naszych użytkowników e-mail w którym prosił Nas o umieszczenie jego życiowych losów za pośrednictwem naszego serwisu. Wpis ten traktował jako „lek” a my zawsze jesteśmy otwarci na wszelkiego rodzaju współpracę i pomoc. Żadne słowo, błąd nie zostało przez nas zmienione – tekst jest autentyczny !

ZACZYNAMY

Opowiem Wam pewną historię. Wiem, brzmi śmiesznie, niczym narrator opowiadający bajkę, gdy byliśmy jeszcze dziećmi, a mama podawała śniadania, obiady, kolacje i inne „widzimisię” prosto pod nasz szanowny nos. Ta historia jednak nie jest tak miła i przyjemna, jak te kiedyś, gdyż dotyczy życia, a dokładniej życia mojej osoby. Wiem – nic wielkiego – lat 30, uczony (studia skończone, magister inżynier informatyki od siedmiu boleści), uroda przeciętna, brak znaków szczególnych, życie – cóż typowe – a przynajmniej do czasu. Ta historia nie jest pisana przez poliglotę (już sami wiecie dlaczego), ale muszę się tym z wami podzielić, bo boli jak cholera i to nie tylko w sercu. Zacznijmy od początku…

Studia, piękny okres (ponoć), choć ja tam nie żałuje. Coś się pokręciłem, coś poczułem, trochę popiłem z kolegami i tak zleciało. Informatyka jako zawód przyszłości ma tylko jedną jedyną wadę. Jest ubogi w płeć piękną. Owszem zdarzają się czasem kobiety, lecz niekoniecznie takie jak bym chciał. Doliczając też do tego fakt, że zbyt gadatliwy nie jestem, to szans na rozmowę z jakąkolwiek damą z mojego roku nie miałem żadnych, nie mówiąc już o kobietach mijanych na co dzień. Rzeczywistość jest do bani, dlatego też chcąc od niej uciec, zamykałem się na wiele godzin w moim pokoju, będącym zarazem moim mieszkaniem #szczęśliwyposiadaczkawalerkinastudiach i szperałem w odmętach internetu. Życie moje toczyło się dość spokojnym torem, bez żadnych wybojów, a co pewien czas podsycałem się nowinkami z wykopu), by choć trochę je ubarwić. Pozostałe elementy to sen, studia, komputer (szukanie sposobu na bycie milionerem/gry) i jedzenie (ale głównie gotowe dania – choć wiem, jaki jest skutek takiego jedzenia). Nie bez powodu wymieniłem wykop (chodzi o stronę www – dla nieświadomych), gdyż było to miejsce, które wpłynęło na moje życie. Powinienem powiedzieć teraz „dzięki Wykop”, ale nie – sorry powstrzymam się. Tam poznałem ją – ideał.

Historia miłosna

Ideał był kobietą, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie, lecz wtedy jeszcze nie mogłem być pewien niczego, stąd też zostańmy przy określeniu bezosobowym. Ideała ma pięć lat więcej niż ja (niby dużo, ale dla młodego samotnego mężczyzny to nie problem) i jest niezwykle intrygujący. To jak pisze, a w sumie o czym pisze powoduje, że człowiek sam chce być szczery i wszystko wyjawić. Nie wiem czemu tak się działo. Po prostu to czułem i już. Ideał był też ciekawy mnie, a to już była miła odmiana, gdyż z reguły traktowano mnie dość obojętnie (z tej perspektywy myślę, że byłbym dobrym agentem, czy czymś takim, bo nikt na mnie nie zwracał uwagi). Sami rozumiecie, ktoś (potencjalnie kobieta) interesuje się TOBĄ i to tak szczerze. To nie tylko miłe, to całkiem pociągajcie. Gadka się ciągnęła i z biegiem czasu doprowadziła do spotkania – online – oczywiście. Skype sprawdzałam chyba z 10 razy, czy aby nie mam debilnego nicku, albo czy nie zmienił się status na niedostępny, czy inne cholerstwo nie zniszczyło tej chwili. Ideał dzwoni, trak więc pora się przekonać czy to aby nie facet po 40 w samej koszulce typu „żonobijką” z papierosem w gębie i dziwnym uśmiechem. Połączenie odbieram i wtedy widzę – ją, prawdziwy ideał. Piękna, jedyna w sowim rodzaju, niepowtarzalna, urocza, z delikatnym uśmiechem, lekko zadartym noskiem do góry i delikatną cerą. Boska, wręcz niepowtarzalna no i etc. etc. bo nie chce już wam tu słodzić, jak piękna była ta kobieta. Widzę, że mówi coś do mnie, a ja jak debil siedzę i się patrzę. Dopiero po chwili orientuje się, że mam rozwartą gębę, a ona do mnie macha. Szybka refleksja życiowa i jedziemy z tematem. Przyznam wam, że od tego momentu moje życie nie było lepsze. Rozmawialiśmy codziennie, niestety tylko przez skype, gdyż mieszkała na drugim końcu Polski, ale i tak było wspaniale. Miała piękny uśmiech, taki szczery, który mnie wprost rozbrajał. Tak czy inaczej, dni mijały, a my poznawaliśmy się coraz lepiej i ewidentnie obojgu to się podobało. Nie wiem, czy jestem w stanie wyrazić wam to, co czułem, lecz ten, co był przegrywem życiowym i znalazł kogoś kto go pokochał, ten wie jak jest zaje…fajnie. Jednakże, w każdej historii jest pewien przewrót, gdyż inaczej byłoby nudno. W końcu stało się tak samo w naszym przypadku. Pewnego razu podczas rozmowy, była bardzo smutna, trochę nieswoja. Widać było, że coś się jej nie podoba, a będąc dokładnym, to coś ją męczy. Tego samego dnia dowiedziałem się, że ma dziecko. Miała wcześniej narzeczonego, lecz on, gdy zaszła w ciążę to ją zostawił i porzucił. Przepraszała mnie, że nie powiedziała mi od razu, lecz się bała, że nie będę chciał z nią rozmawiać i też ją zostawię. Wtedy też zrobiłem coś, co doprowadziło do dzisiejszej sytuacji. Powiedziałem (do siebie) chrzanie to wszystko, dzieci lubię, a do niej naprawdę coś czuje – nie przeszkadza mi to i tak nasza znajomość nabrała rozpędu.

Historia miłosna

Wybaczcie to długie wprowadzenie, ale chcę, byście dokładnie zrozumieli, jak bardzo bylem przywiązany do mojej ukochanej i tej małej dziewczynki, która w przyszłości (choć formalnie) miała stać się moim dzieckiem). Minęły łącznie dwa lata od tej rozmowy, podczas których poznaliśmy się osobiście (w sumie 8h drogi to nie tak dużo), poznałem małą, ponadto zaczęliśmy spotykać się w miarę regularnie, a przynajmniej na tyle na ile mi pozwoliły studia, a jej praca. Swoją drogą sam zacząłem pracować, by móc małej kupować drobne prezenty, czy też móc uszczęśliwiać moja miłość. Czas leciał i jakoś tak po obronie inżynierki i podjęciu normalnej pracy (studia magisterskie zaocznie) zamieszkaliśmy razem. Powiem wam, było inaczej, ale dobrze. Moja rodzina też się cieszyła, a mała stała się pociechą wszystkich dookoła (moja mam stała się taka babcią w wersji #dumnajakpawa i #zuchzmego synka). Wszystko szło świetnie, lecz zauważyłem, że moja ukochana lubi czasem strzelić sobie drinka. Nie przeszkadzało mi to zbytnio (mała już nie piła rodzimego mleka), a i ja szanuję piwko po pracy. Wtedy jednak to było całkiem okazjonalnie. Pomijając ten aspekt, to zaręczyliśmy się i przyszła pora na ślub. Ohh wesele było takie jak marzenie. Wiecie masa jedzenia, alkohol lał się strumieniami, nasza pociecha się śmieje, a w centrum tego wszystkiego ona, ten mój ideał, ta miłość mego życia. Rzecz jasna, ślub ślubem, ale żyć trzeba, więc pewien czas później przyszła pora na kredyt i dom. Oczywiście wszystko biorę na siebie bo mam stałą (całkiem dobrze) płatną pracę i ruszyła budowa. Rok później mieszkamy już w naszym domu, dziecko dorasta (chyba pora na kolejne), kredyt spłacam (jeszcze tylko 20 lat) i życie się toczy. Tak dla jasności miałem wtedy 27 lat. Wtedy też zacząłem dostrzegać, że moja luba jest coraz częściej wesoła. Wiecie, tak wesoła, jak się jest po piwku z kolegami. Raz, drugi trzeci, coraz bardziej. Życie dosłownie wymyka mi się spod kontroli. Ciągłe awantury, ciągłe problemy, nie mogę je przemówić do rozsądku. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że dalej nie wiem czemu. Naprawdę nie mam pojęcia co było tą przyczyną, tym impulsem do tego, że zaczęła pić.

Historia miłosna

Powiem wam, że się starałem, że razem się staraliśmy (a przynajmniej tak mi się wydawało). Specjaliści, terapie, medycy, grupy pomocy – nic nie przyniosło zamierzonych efektów. Było coraz gorzej. Pewnego razu wróciłem do domu (córka w szkole) i zastałem ją pobitą. Powiedziała, że mnie nienawidzi, że to moja wina, byłem w szoku, chciałem dowiedzieć się, co się stało, kto jej to zrobił. Nawet głupi zadzwoniłem po policję. Przyjechali, oskarżono mnie (żona potwierdziła, że to ja zrobiłem) siedziałem w celi czekając na wyrok. Byłem zdruzgotany i nikt mi nie wierzył. To był dramat. Ostatecznie skończyło się tak, że ona odeszła, zostawiła mnie, porzuciła. Zabrała córkę, sąd odebrał mi dom (a kredyt spłacam) plus alimenty. Pomijam aspekt wywalenia z roboty i opinii totalnego dupka na ulicy. Teraz mam 30 lat, a wszystko to wydarzyło się 2 lata temu. Normalnie siedziałbym cicho, ale ostatnio dowiedziałem się, że jest ze swoim byłym (tak, dokładnie ojcem dziecka), Gostek był w pierdlu, za napaść z pobiciem i przestępstwa seksualne. Wyszedł niedługo po tym, jak zamieszkaliśmy w naszym domu i wrócił po nią. A ta głupia dalej go kochała ? Nie wiem, może się bała, czy co innego. Tak czy inaczej, wróciła do niego i to boli najbardziej. Lecz nie rozumiem nadal, czemu tak się stało, czemu byłem tak głupi. Myślałem, że byliśmy szczęśliwi, lecz ona tak po prostu wyrzuciła mnie, jak zwykły śmieć, lub zabawkę, którą się znudziła. Teraz moje życie wygląda tak samo jak na początku studiów (cykl zatoczył koło). Mam już gdzieś to wszystko, lecz chcę byście byli świadomi. Że czasem życie jest przewrotne, dlatego też nigdy nie stawiajcie wszystkiego na jedną kartę. Miłość jest piękna i warto być zakochanym (nie żałuje tych chwil spędzonych z nią), lecz po tym wszystkim co mi zrobiła, chciałem skończyć z sobą. Ale po co? Bo ktoś mnie oszukał? To bez sensu i tak umrę za kilkadziesiąt lat, więc pożyje jeszcze trochę i zobaczę co się wydarzy. Aby do tego dojść potrzebowałem trochę czasu, dlatego też, abyście wy go nie tracili, mówię to wam. Życie płata figle, korzystajmy z niego ile można, ale nigdy nie stawiajmy wszystkiego na jedną kartę, bo prędzej lub później zostaniemy sami.

Tutaj kończy się moja historia. Jak to napisałem, to jakoś mi tak lepiej. Fakt, że mogłem pozbyć się tych negatywnych emocji (nawet nie wiecie, jak mocno uderzałem klawisze) naprawdę jest pomocne.

 

Dziękuje serwisowi nicstraconego.pl za zainteresowanie się moją osobą i prośbą. 

 

Sprawdź poradnik, który pomoże odzyskać Ci straconą dziewczynę: https://nicstraconego.pl/jak-odzyskac-dziewczyne-poradnik/

 

Jako psycholog ewolucyjny posiadam wieloletnie doświadczenie, które z pewnością przełoży się na pomoc innym osobom. Jeżeli masz wątpliwości – zapraszam do pobrania i przetestowania naszego autorskiego poradnika.

Tagi:

Komentarzy: 3

  • WARTO ZAUFAĆ ADAM, TO “GOŚĆ”, KTÓRY WIE JAK Z MIOTAJĄCEGO SIĘ W MANIPULACJACH KOBIETY CHŁOPCA, ZROBIĆ MĘŻCZYZNĘ, KTÓRY WIE JAK POSTĘPOWAĆ ZE SWOJĄ KOBIETĄ, KTÓRY CIESZY SIĘ SZACUNKIEM KOBIETY I MA Z NIĄ ZDROWE RELACJE. STO LAT ADAM

Dodaj komentarz